Filtry przenikające

Filtry przenikające to bardzo złożony temat. Mogłabym tu przedstawić mnóstwo informacji, ale postaram się wymienić te najważniejsze.

Przede wszystkim, co tak naprawdę oznacza określenie „filtr przenikający”? Znaczy to, że substancja przechodzi przez naskórek do organizmu. Tyle. Sam fakt przenikania o niczym nie świadczy, ani że to dobrze, ani że źle. Wiele substancji przechodzi do naszego organizmu (np. konserwanty, kofeina) i nie wszystkie są szkodliwe.

I teraz, w bazach z badaniami jest mnóstwo danych. Bardzo ważne, aby prześledzić je w całości a nie tylko przeczytać nagłówki i wyrobić sobie na ich podstawie zdanie.

 

Może podam przykład najświeższego badania ze stycznia 2020 przeprowadzonego w USA na zlecenie FDA (czytaj TUTAJ). W jego trakcie 48 ochotników stosowało 4 produkty, w których składach było 6 filtrów UV starszej generacji:

  1. Butyl Methoxydibenzoylmethane (Avobenzone),
  2. Benzophenone-3 (Oxybenzone),
  3. Octocrylene,
  4. Ethylhexyl Salicylate (Octisalate),
  5. Homosalate,
  6. Ethylhexyl Methoxycinnamate (Octinoxate).

 

Jak widzicie niemal wszystkie z nich są powszechnie uznane za przenikające.

I teraz ktoś mógłby powiedzieć z góry, że rzeczywiście te substancje to samo zło, absolutnie powinny być wycofane ze sprzedaży, itd. Jednak, gdy zagłębimy się w treść badania okazuje się, że:

  • Podczas testów ochotnicy stosowali dany produkt w ilości zalecanej przez producenta, tj. smarowali 75% powierzchni ciała i reaplikowali krem w ilości 2 mg/cm2 w pierwszym dniu raz i w dniach 2-4 – 4 razy w ciągu dnia, co 2 godziny. Jednorazowo zużywano 30 ml produktu. Czy ktoś z Was z ręką na sercu powie, że stosuje się do zalecanych ilości na co dzień? No nie.

Statystycznie stosujemy zdecydowanie mniej niż 50% zaleconej objętości kremu z filtrem UV. Oznacza to, że ilość substancji jakie przenikają do organizmu też są niższe. Mogę Wam podać przykład, że niektórzy nawet nie zbliżają się do tej wartości. Otóż, na początku sezonu zawsze dostaję ileś pytań od mam czy mogą użyć krem z poprzedniego roku w obecnym. Po krótkiej wymianie zdań okazuje się, że 4-osobowa rodzina zużyła niecałe jedno opakowanie w sezonie. Słabo! Musicie nad tym popracować, bo taka ochrona, to żadna ochrona!

  • Badanie to dla nas, Europejczyków, było najogólniej rzecz ujmując trochę abstrakcyjne. Dlaczego? Gdyż w USA kremy składają się tylko z filtrów starszej generacji. FDA wciąż nie dopuściła jeszcze tych nowszych* do użytku, mimo że w UE, Azji i Australii są już od lat. Jak widać koncentracja filtrów starszej generacji jest dużo wyższa w produktach amerykańskich, a co za tym idzie, ilość substancji, która przenika do organizmu też jest tylekroć większa.

* Tinosorb M, Tinosorb S, Uvinual A Plus, Mexoryl SX, Mexoryl XL, Neo Heliopan AP

 

Podsumowując, ze względu na to, że:

– nie mamy pewności jak do końca zachowują się filtry przenikające starszej generacji;

– powszechnie stosuje się zdecydowanie mniejsze ilości kremów przeciwsłonecznych niż są zalecane,

– w europejskich kremach nie ma aż tak dużej koncentracji „filtrów przenikających”,

może się okazać, że stosowanie ich nie będzie toksyczne ani niebezpieczne. Obecnie nie ma twardych dowodów na niekorzystny wpływ filtrów przenikających na zdrowie człowieka. Trzeba pamiętać, że organizm ma zdolność metabolizowania substancji i wydalania ich z moczem. Po prostu potrzeba dalszych badań na temat wchłaniani niektórych składników ochrony przeciwsłonecznej przez skórę.

 

„Biorąc pod uwagę uznane korzyści dla zdrowia publicznego wynikające ze stosowania filtrów UV, FDA zdecydowanie zaleca wszystkim Amerykanom, aby nadal używali kosmetyki z filtrami UV w połączeniu z innymi środkami ochrony przeciwsłonecznej (odzież i okulary UV).”

 

A co z wpływem filtrów przenikających na układ hormonalny?

Na podstawie aktualnych dostępnych danych nie ma dowodów ani badań potwierdzających bezsprzecznie niekorzystny wpływ filtrów UV starszej generacji na układ hormonalny.

Przytoczę wnioski z przeglądu badań eksperymentalnych nad oktokrylenem z listopada 2019 roku (TUTAJ). Otóż, nie wykazano w nich żadnego potencjału zakłócającego funkcjonowanie układu hormonalnego. Nie dowiedziono m.in. niekorzystnego wpływu na rozrodczość, np. cykl menstruacyjny, parametry nasienia najądrzy i jąder.

Jeśli chodzi o hormony tarczycy i rzekomy toksyczny wpływ oktokrylenu, to w badaniach zaszedł szereg błędów, m.in.:

  1. przeprowadzone były na królikach i szczurach, które mają dużo cieńszą skórę od ludzi,
  2. dawki jakie podawano zwierzętom były bardzo wysokie,
  3. podczas aplikacji oktokrylenu na skórę szczurów poziom hormonów tarczycy (TSH, FT3 i FT4) był niezmienny. Dopiero podczas doustnego podawania dużych dawek zauważono wpływ na hormony tarczycy.

Ponieważ ludzie mają grubszą skórę oraz nie jedzą oktokrylenu, tylko stosują go na skórę i to w stężeniu maksymalnie 10%, nie można uznać tych badań za wiarygodne. Scenariusz jest nierealny. Oczywiście badania wciąż trwają, jednak obecnie nie ma twardych dowodów na niekorzystny wpływ filtrów starszej generacji na zdrowie człowieka.

 

Filtry starszej generacji (przenikające) a dzieci

I teraz to co najważniejsze. Mając wiedzę na temat filtrów przenikających trzeba zastanowić się komu możemy je polecić a komu nie.

Z pewnością kremów z filtrami starszej generacji nie zaleciłabym:

  • noworodkom, niemowlętom, małym dzieciom,
  • osobom z chorobami skórnymi (np. AZS, ŁZS),
  • dzieciom z bardzo delikatną i wrażliwą skórą,
  • kobietom w ciąży i mamom karmiącym piersią.

Dlaczego akurat tym osobom? Otóż, jeśli nie mamy pewności, że substancja jest na 100% bezpieczna, to należy brać pod uwagę, że może działać niekorzystnie na zdrowie. Ponadto, skóra małych dzieci, zwłaszcza tych poniżej 3 roku życie, nie stanowi pełnej ochrony przed środowiskiem zewnętrznym. W ich wypadku zdecydowanie więcej substancji dostaje się do organizmu niż w przypadku ludzi dorosłych. Podobnie jest z osobami o skórze delikatnej czy zmienionej chorobowo. Jest ona często uszkodzona, a to też ułatwia przenikanie substancji do krwiobiegu.

 

Podsumowując, filtry UV, których należy unikać w kosmetykach dla dzieci to:

  • Benzophenone-3 (Oxybenzone),
  • 4- Methylbenzylidene Camphor,
  • Octocrylene,
  • Homosalate (Homomethyl Salicylate),
  • Benzophenone-4 (Sulisobenzone),
  • Ethylhexyl Methoxycinnamate (Octinoxate),
  • Octyl Dimethyl PABA (Padimate O),
  • Ethylhexyl Salicylate (Octisalate)*,
  • Butyl Methoxydibenzoylmethane (Avobenzone)*.

*w kosmetykach dla starszych dzieci, ze zdrową skórą, gdy są „obstawione” innymi filtrami UV oraz są dobrze stabilizowane przez inne substancje, ewentualnie można stosować ten filtr UV

 

Więcej o filtrach UV przeczytasz TUTAJ.

O szkodliwych składnikach kosmetyków możesz przeczytać TUTAJ.

Silne detergenty w kosmetykach – przeczytaj TUTAJ.

Pochodne formaldehydu – przeczytaj TUTAJ.

Oleje mineralne w kosmetykach – przeczytaj TUTAJ.