Podsumowanie roku 2018 u Matki Aptekarki

Powiem Wam, że takiego roku jak obecnie kończący się rok 2018, nie miałam jeszcze nigdy. Serio! NIGDY. I mimo, że powinnam napisać, że był to piękny czas, najlepsze 365 dni w całym moim życiu i nie wiem co jeszcze, to nie byłaby prawda.

Ten mijający rok dał mi się we znaki. Przeorał w każdej możliwej dziedzinie życia. Serio. Na Instagramie czy Facebooku nasze życie może i wygląda na kolorowe, ale trzeba pamiętać, że to są ułamki sekund. Pozostały czas to szara rzeczywistość. Praca. Dom. Dzieci. Problemy. Rozwiązywanie problemów. Kolejne problemy. Bezsilność. Wzloty. Upadki. I tak w kółko.

Nie wspomnę już, że jak człowiek ma ciągle w życiu pod górę, to kiedyś w końcu dojdzie do ściany i powie pier…., nie jadę! Ale jak się jest mamą to się tak nie da. Trzeba się podnieść, poprawić koronę i biec dalej.

 

Rok 2018

I

Rok 2018 zaczął się fantastycznie, bo bardzo udanym narciarsko-snowboardowym wyjazdem na Słowację z dużą grupą przyjaciół. Było super… do czasu!

 

II

Ostatniego dnia zaliczyłam poważny upadek na stoku, przez który jak się później okazało nabawiłam się urazu kręgosłupa. Poważnego. Tydzień na neurochirurgii. Przez kolejne długie tygodnie zero możliwości siadania, schylania się, noszenia Tosi, normalnego funkcjonowania. Kilka miesięcy byłam też wyeliminowana z życia zawodowego.

 

W lutym miałam urodziny. Skończyłam 32 lata. Ale zbytnio nie świętowałam. Nie było jak [to jedno z niewielu uśmiechniętych zdjęć z tamtego czasu].

 

III

Pod koniec marca Tosia nagle się rozchorowała. Inaczej niż zwykle. Przez dwie doby miała niezbijalną żadnymi lekami gorączkę. Wylądowaliśmy w szpitalu z zakażeniem ogólnoustrojowym i podejrzeniem sepsy. To była masakra. Nie dość, że ja w kołnierzu ortopedycznym, ledwo ruszająca się, to jeszcze Tosia była w naprawdę złym stanie. Kroplówki. Antybiotyk dożylny 4 x na dobę. To był nasz najgorszy pobyt w szpitalu ever.

 

I do tego Wielkanoc w szpitalu.

 

IV

Przyszedł kwiecień i… upragnione wyczekiwane szczęście… ciąża. Jednak cieszyliśmy się nią krótko. Zbyt krótko… 🙁 Nie pierwszy raz z resztą…

 

V

W maju zostałam zmuszona zmienić miejsce pracy. Z mojej ulubionej „dzieciowej apteki” na Rydygiera, ze wspaniałymi pacjentami… Mówiąc krótko: nie chciałam tego, ale nie miałam wyjścia. Znacie to?

 

VI

W czerwcu zaczęło się w końcu układać. Ruszył cykl pikników organizowany przez dziewczyny z MyMamy.pl. Bardzo lubię takie spotkania „face to face” z mamami. Łącznie w te wakacje wzięłam udział w czterech piknikach, gdzie prowadziłam warsztaty dzieciowo-farmaceutyczne.

 

W czerwcu dostałam również propozycję napisania poradnika dla kobiet w ciąży i mam dzieci do lat trzech (jako jedna z mam ekspertek). Moją działką były rozdziały farmaceutyczne. Książkę Mamy dla Mamy tom I ciąża i tom II macierzyństwo, możecie już kupić TUTAJ.

 

VII-VIII

Całe wakacje harowałam 😉 Pracowałam w aptece, robiłam nadgodziny (urlopy), pisałam swoje rozdziały książki, a w „wolnym czasie” ogarniałam Tosię (jak dobrze, że nasze przedszkole jest czynne cały rok), dom, bloga, fanpage na FB i IG. Pracowałam wtedy 100 godz/na dobę.

 

W wakacje po raz kolejny test ciążowy był dodatni. Tym razem, jak to śpiewa wokalista Wham! – „once bitten and twice is shy”, nie cieszyłam się od razu. Czekałam w stresie do 12.tc. (biorąc zastrzyki, hormony i inne leki na podtrzymanie ciąży).

 

IX

Gdy miało być dobrze, gdy w końcu miałam odetchnąć… okazało się, że nie mogę. USG i badania prenatalne na koniec I trymestru wykazały bardzo duże ryzyko trisomii 21 (zespół Downa) i trisomii 18 (zespół Edwardsa). Fuck!

Nie zastanawiając się ani chwili, od razu zrobiliśmy badania genetyczne NIFTY, a dokładniej test prenatalny SANCO. Jest to przesiewowe, nieinwazyjne badanie prenatalne polegające na pobraniu próbki krwi przyszłej mamy. W osoczu kobiety ciężarnej jest zawarty materiał genetyczny dziecka (tzw. pozakomórkowy, płodowy DNA, cffDNA) – u mnie było to 7 %. Później pozostało nam tylko czekać.

Na szczęście wyniki mieliśmy „już” po tygodniu. I choć wiedzieliśmy, że i tak czeka mnie amniopunkcja w 16-18 t.c. (gdy ryzyko jest większe niż 1:300 – u nas było 1:80, jest ona zdecydowanie zalecana, gdyż testy nieinwazyjne mają skuteczność ok. 99,5%, niby bardzo wysoką, ale to nie 100%), choć trochę byłam spokojniejsza.

 

X

Podjęcie decyzji o amniopunkcji było mega ciężkie. Bałam się, że mogę stracić ciążę, w wyniku powikłania po zabiegu (ryzyko poronienia wynosi 0,5-1%). Dodatkowo nie wiedziałam co zrobię w razie gdyby ryzyko wady się potwierdziło. Fakt, że teoretycznie wiedzieliśmy, iż pomimo nieprawidłowości w usg, test prenatalny wyszedł prawidłowy, też nie pomagał.

Jednak z powodu obciążenia rodzinnego inną wadą genetyczną, zdecydowałam się na amniopunkcję. Wyniki miały być po 3-4 tygodniach. Znowu mogłam tylko czekać.

Na szczęście wyniki okazały się dla nas dobre i w końcu w 20. tc. mogłam odetchnąć.

Oczywiście choroby przewlekłe sprzed ciąży i te powstałe w ciąży nie pozwalają na pełnię szczęścia (z tyłu głowy ciągle mam niepewność), ale staram się być dobrej myśli i mam nadzieję, że w pierwszym kwartale 2019 roku Tosia zostanie starszą siostrą 🙂

 

XI-XII

Ostatnie dwa miesiące roku to był już pikuś. Poza tym, że pojawiły się u mnie pierwsze siwe włosy (sic!), straciłam zęba – miałam ekstrakcję złamanej „szóstki” w znieczuleniu (tak, w ciąży można chodzić do stomatologa i mieć zabiegi w znieczuleniu miejscowym), a pod koniec roku osiągnęłam 109 cm w talii, tfu, jakiej talii?! – w pasie, talii już dawno nie mam 😉 , w końcu był spokój.

 

Udało nam się również pojechać na wakacje do Kościeliska. Te 6 dni spędzone w pięknych, słonecznych i bardzo zaśnieżonych górach było mega relaksem dla całej naszej Trójki.

 

Sukcesy 2018

Dobra kochane, ale żeby nie było tak wszystko na minus, pochwale się Wam także moimi sukcesami jakie w tym roku mnie spotkały. Były takie cztery najważniejsze, które muszę tu wspomnieć.

 

Pierwszy sukces – ciąża

 

Drugi sukces – zdrowie Tosi

Mimo, że nasza już niemal 3-letnia córeczka (za 5 dni ma urodziny) jest alergikiem i astmatykiem, w tym roku bardzo mało nam chorowała i łącznie przez cały rok z powodu infekcji opuściła tylko około 5-6 tygodni w przedszkolu. Uważam to za duży sukces!

 

Trzeci sukces – blog, fanpage na FB i debiut na Instagramie

  • Mój blog www.matkaaptekarka.pl osiąga coraz lepsze wyniki.

W ciągu ostatnich 365 dni napisałam dla Was 70 artykułów. 

Przez cały rok bloga odwiedziło ponad 92 tysiące osób (w 2017 było zaledwie 12,7 tysiąca), a liczba odsłon wyniosła prawie 242 tysiące (w 2017 – 31,5 tysiąca).

To ponad 7 razy lepszy wynik niż w roku ubiegłym.

 

  • Ilość obserwatorów jaka przybyła w tym roku na fanpage’u @Matka Aptekarka na FB przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Wyniosła aż 10 742 osób .

1.stycznia 2018 roku było 3 211 osób

31.grudnia 2018 roku jest 13 953 osób

 

Ponadto w 2018 roku umieściłam na fanpage’u 246 postów, które cieszyły się coraz większymi zasięgami, ilością komentarzy, polubień czy udostępnień. Post, który uzyskał największą liczbę polubień w tym roku osiągnął wynik 77 784. Nie umiem sobie nawet wyobrazić ile to osób 😉

 

  • Mimo, że konto na Instagramie mam już od paru ładnych lat, dopiero wiosną tego roku zaczęłam z niego aktywnie korzystać.

Osiągnięcie ciut ponad 5 tysięcy obserwatorów jest więc dla mnie niezłym debiutem i wielkim sukcesem.

W tym roku wrzuciłam 200 zdjęć, które osiągnęły trochę ponad 40 tysięcy polubień.

Z kolei najlepsze moje zdjęcie, według Was, w 2018 roku, uzyskało aż 824 lajki.

 

Bardzo Wam dziękuję, że klikacie, czytacie, komentujecie i korzystacie z wiedzy, którą Wam przekazuję.

 

Czwarty sukces – wydanie książki dla kobiet w ciąży i mam

 

Podsumowując

Mijający, 2018 rok był dla mnie bardzo intensywny i trudny, pełen pracy, wyzwań, emocji, łez i z niewielką ilością snu.

Mam nadzieję, że przyszły – 2019 będzie lepszy, pod każdym względem, czego i Wam życzę 🙂

 

Enjoy!

Ana

 

PS. Moja druga córka będzie chyba najbardziej zestresowanym dzieckiem na świecie 😉 No z taką matką i przeżyciami nie ma chyba niestety innej opcji…

A.

Zobacz też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *