Jak MATKA aptekarka dba o odporność swojej córeczki cz.1

Ten tekst będzie inny niż wszystkie. Piszę go jako mama. Nie farmaceutka.

 

Jestem mamą Tosi (obecnie 2 lata 9 m-cy), która od stycznia uczęszcza do miniprzedszkola (zwanego szkołą, gdyż do przedszkola panna Antonina chodzić nie chciała, a do szkoły a i owszem, bardzo chętnie 😉 ).

Nasza córeczka miała pójść do żłobka, gdy skończyła rok, jednak z powodu kłopotów zdrowotnych musieliśmy zmienić plany.

 

Tosia jest alergikiem, od 4. miesiąca życia na ścisłej diecie (tzn. początkowo, gdy karmiłam piersią na diecie byłam ja, dopiero później młoda, gdy zaczęliśmy rozszerzać dietę). Ponieważ jadłospis naszej córeczki przez pierwsze długie miesiące był bardzo ograniczony, baliśmy się, że może to się odbić na jej odporności.

 

Tak też się stało. Pierwsza poważna choroby przyszła w październiku, gdy Antosia miała 9 miesięcy. Mówiąc krótko w pierwszym sezonie infekcyjnym nasza córka zaliczyła 3 zapalenia oskrzeli, 1 zapalenie płuc, 3 zapalenia ucha i anginę. Dość sporo… można by rzec.

 

Wiosnę i lato przetrwaliśmy w dobrym zdrowiu, ale gdy tylko przyszła kolejna jesień, znowu się zaczęło. Normalnie powtórka z rozrywki. Co gorsza, Tosia nigdy nie chorowała na „katar”, jak już coś się działo to od razu z grubej rury: zapalenie oskrzeli, płuc albo ucha. Ot tak niestety miała.

 

Ale, gdy Antosia miała prawie 2 lata, nasza pediatra zaczęła podejrzewać, że te choroby Tosi to raczej nie wynik „obniżonej odporności”, ale prawdopodobnie astmy wczesnodziecięcej. Przepisała leki przeciwastmatyczne na próbę i ku naszemu zdziwieniu, jak ręką odjął skończyły się poważne choroby dolnych dróg oddechowych.

 

Był styczeń. Tosia miała zacząć przedszkole. Co prawda obawialiśmy się, że gdy nasza córka pójdzie do innych dzieci, choroby wrócą, ale… nie mieliśmy wyjścia (jakkolwiek strasznie to brzmi). Dziadków blisko nie mamy, mąż po rocznej przerwie na ‘tacierzyńskim” musiał wrócić do pracy, ja też nie mogłam zrezygnować z pracy w aptece.

 

Decyzja zapadła i Tosia poszła do przedszkola.

 

Wyobraźcie sobie, że ja, farmaceutka, dopiero wtedy pierwszy raz pomyślałam, że może powinnam zacząć wzmacniać odporność Tosi jakimś preparatem.

 

Oczywiście podstawowe zasady obowiązywały u nas od zawsze:

Antosia:

  • Chodziła spać ok. 19:30,
  • Jadła bardzo chętnie (to co mogła), więc jej dieta była zbilansowana,
  • W domu mieliśmy 21 C i ok. 50-55% wilgotności,
  • Codzienne długie spacery to był obowiązek,
  • Karmiłam piersią,
  • Szczepiłam zgodnie z kalendarzem (+dodatkowo rotawirusy, pneumokoki, ospa),
  • Nasz dom był wolny od dymu papierosowego (nigdy nie paliłam papierosów),
  • Dostawała witaminę D w odpowiedniej dawce do wieku,
  • Dostawała probiotyk LGG 5 mld CFU bakterii.

 

Tosia w połowie stycznia poszła do przedszkola i wiecie co?!

 

O dziwo, jak nigdy zaczęła nam lekko chorować. A to katar się pojawił, a to chrypka, a to kaszel, a to podwyższona temperatura. Wiem, powinnam się martwić, ale nie, ja wręcz się ucieszyłam, że te wszystkie wcześniejsze poważne choroby Tosi były wynikiem astmy i alergii. A teraz, w końcu moje dziecko reaguje właściwie na kontakt z obcą florą bakteryjną i patogenami.

 

Bo wiecie jak to jest. Dzieci do 3. (a nawet 5-6.) roku życia przeziębiają się znacznie częściej niż dorośli. Wszystko przez to, że mają jeszcze niedojrzały układ immunologiczny. Budowanie odporności to proces, który u jednych przebiega szybciej u innych wolniej. Z każdą kolejną infekcją organizm dziecka uczy się jak reagować na konkretny patogen po to, aby w przyszłości umieć się bronić i nie zachorować ponownie.

 

Ale wracając do tematu, gdy Tosia zaczęła nam trochę chorować, zdecydowałam, że rozpoczniemy wspomaganie jej odporności dwoma preparatami.

 

Pierwszym z nich był wyciąg z owoców bzu czarnego. Ale! ponieważ moje zdolności w samodzielnym przygotowaniu takiego ekstraktu nie są duże, postanowiłam znaleźć go w aptece. Zakasałam rękawy i wzięłam się do pracy. W całej tej masie produktów „wzmacniających odporność” dzieci szukałam preparatu, który przede wszystkim będzie zawierał standaryzowane wyciągi z owoców bzu czarnego oraz dobry, krótki skład substancji pomocniczych.

 

Nie było łatwo, ale udało się. Znalazłam jeden – Sambucus Kids.

 

Znacie mnie i wiecie, że niechętnie i bardzo rzadko piszę o konkretnych preparatach. Tym razem robię wyjątek, gdyż jest to JEDYNY syrop na rynku, który zawiera kompozycję dwóch standaryzowanych ekstraktów z owoców czarnego bzu – na antocyjany oraz polifenole oraz który dzięki swojemu składowi gwarantuje właściwości terapeutyczne.

 

Co więcej, Sambucus Kids syrop:

  • Składa się wyłącznie z naturalnych składników – świadczy o tym także okres przydatności od pierwszego otwarcia – 1 miesiąc.
  • Jest bezpieczny, gdyż ekstrakty zostały otrzymane ze specjalnie wyselekcjonowanych, dojrzałych owoców bzu czarnego – nie ma w nich związków trująctch (sambunigryny i sambucyny).
  • Nie zawiera cukru, syropu glukozowo-fruktozowego, benzoesanu sodu ani sorbinianu potasu (konserwanty), wzmacniaczy smaku ani sztucznych barwników.
  • Stworzony został na bazie certyfikowanego organicznego syropu z agawy.
  • Jest przeznaczony dla dzieci już od 1. roku życia.
  • Jest smaczny – smak zawdzięcza sproszkowanym owocom malin.

 

Składniki

 

Właściwości

Standaryzowany ekstrakt z owoców czarnego bzu:

  • ma korzystny wpływ na organizm w stanach zwiększonego ryzyka infekcji wirusowej,
  • zapewnia prawidłowe funkcjonowanie układu immunologicznego,
  • wpiera pracę górnych dróg oddechowych,
  • pomaga złagodzić przeziębienie i kaszel,
  • wykazuje silne właściwości antyoksydacyjne.

 

Ktoś mógłby zapytać co to jest ta standaryzacja i czy aby trochę nie przesadzam podkreślając jej wartość

Otóż, już Wam tłumaczę.

Charakterystyczną cechą surowców roślinnych jest to, że w zależności od wielu czynników, np. regionu z którego pochodzą, klimatu (ilości opadów, ilości dni nasłonecznienia), pory roku, gleby, itd. – mają zmienny skład chemiczny.

Oznacza to, że np. owoce czarnego bzu z Polski mogą mieć zupełnie inny skład ilościowy i jakościowy niż owoce czarnego bzu z Grecji czy Hiszpanii. Zdziwieni? Jak widzicie mimo, że jest to wciąż ten sam gatunek, pochodzące z różnych regionów owoce czarnego bzu mogą mieć inne właściwości lecznicze albo nawet nie mieć ich wcale.

I dlatego tak ważny jest proces standaryzacji, który gwarantuje właściwą zawartość substancji aktywnych, a co za tym idzie skuteczność działania każdej partii produktu.

 

Ale wracając do Tosi.

Wiecie dlaczego Wam to wszystko opowiadam?

 

Chcę Wam pokazać, że dzieci farmaceutów i lekarzy też chorują. Że rozumiem Was, gdy opisujecie problemy zdrowotne Waszych dzieci, gdy pytacie o jakiś preparat, który w końcu pomoże Waszym maluchom. Rozumiem. Sama przez wiele miesięcy zastanawiałam się co jeszcze mogę zrobić dla swojej córeczki, żeby uchronić ją przed chorobami.

 

Teraz wiem, że całkowicie uchronić się nie da. Z własnego doświadczenia powiem, że jeśli Twoje dziecko ma katar albo kaszel, ale idziesz do pediatry i okazuje się, że jest osłuchowo czysto, uszy czyste, gardło tylko zaczerwienione, to mimo, że same objawy przeziębienia mogą być bardzo uciążliwe, dałabym dziecku czas.

 

U takich dzieci, chorujących głównie na górne drogi oddechowe polecam właśnie preparaty wspomagające takie jak Sambucus Kids.

 

Tosia chorowała pomimo, ze była w domu (nie uczęszczała wtedy do żłobka czy przedszkola). Teraz, gdy jest wśród dzieci, mimo kataru, czasem kaszlu, nie choruje poważniej. Od połowy stycznia do września nie miała ani razu zapalenia oskrzeli ani płuc. Mam wrażenie, że wyciąg z owoców czarnego bzu, podawany codziennie, zdaje egzamin i wzmacnia odporność naszej Tosi.

 

Ciąg dalszy nastąpi…

W następnej części zdradzę Wam drugą substancję, którą stosujemy wspomagająco na odporność u Tosi.

 

Ana

Zobacz też

9 komentarzy

  1. Witam, kilka dni temu pani farmaceutka również poleciła mi ten syrop dla córki 😀mam pytanie: czy można stosować go przez dłuższy czas, np. przez cały sezon jesienno-zimowy czy trzeba robić jakieś przerwy? Z góry dziękuję za odpowiedź 😀

  2. Witam, podaje Córce cały czas imupred N w ramach wzmocnienia odporności, czy można dołączyć do tego ten syrop? I jeszcze jedno pytanie, podaje sanprobi superformula, czy to dobry probiotyk cze dokupić lub zastąpić lgg

  3. Czy jest to lek odpowiedni dla celiaka? Przyznam, że mam zrobiony sok z czarnego bzu, ale niestety bardzo mało k myśle, że będę musiała dokupić wyrób farmaceutyczny. Pozdrawiam !

  4. Witam, chodzi o tran, czy on faktycznie pomaga? tylko czy nie trujeny dziecka metalami ciężkimi? Ja zakupiłam tran pozyskiwane z dorsza a jak wiadomo duże ryby chłoną najwięcej tych zanieczyszczeń z wody. Proszę o odpowiedź mamę aptekarkę….

  5. Jestem mamą 2,5latki chorej na Astme oskrzelowa wczesnodziecieca która dodatkowo ma obniżone Ig A praktycznie do zera!! Na odpornisc daje córce colostrum czyli siare mleka krowiego, immunotrofine oraz na przemian aloes lub olej z czarnuszki!! Po roku ciężkiej walki z chorobami takimi samymi jak Antosa i stałego dawania tych leków wkoncu moja córka przestała chorować!! Więc naprawdę polecam!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *